Życie tańczy we mnie

Dlaczego doświadczamy kryzsów?

Lut 5, 2020 | Rozwój osobisty | 0 komentarzy

Wielu z nas
doświadcza obecnie, albo doświadczało w przeszłości, różnego
rodzaju trudności i kryzysów emocjonalnych zderzając się z
sytuacjami pozornie bez wyjścia. I rzadko kiedy w momencie, gdy ów
kryzys ma miejsce, jesteśmy w stanie dostrzec potencjał zmiany i
rozwoju, który ze sobą niesie.

Chciałam Cię
zaprosić, abyś właśnie tak spojrzał na trudne doświadczenie –
jak na możliwość transformacji.

Bo to nikt inny,
a Ty właśnie, poprzez swoją interpretację nadajesz
znaczenie wszystkim wydarzeniom. To Twoja interpretacja pewne
zdarzenia uznaje za dobre i przyjemne, inne zaś wrzuca do szufladki
z napisem „złośliwość losu”, życie jest
niesprawiedliwe”, „nigdy nie spotka mnie nic dobrego”. Jeśli
tak właśnie interpretujesz kryzysy najprawdopodobniej jest w Tobie
opór, by brać odpowiedzialność za swoje własne życie. I
ten brak odpowiedzialności rodzi w Tobie bezsilność i odcina
Cię od Twojej wewnętrznej mocy.

A przecież można inaczej – można spojrzeć na kryzys jak na zaproszenie do rozwoju. Kolejny krok na drodze ewolucji pisanej każdej istocie na planecie Ziemia. Każda trudność, każdy moment w czarnej d… jest tylko informacją – od Ciebie i dla Ciebie – że nie jesteś w harmonii ze swoim Prawdziwym Ja (możesz to nazywać duszą, sercem, wewnętrznym głosem- wybierz tę nazwę, która rezonuje z Tobą)

Pragnieniem Twojej duszy jest doświadczenie radości i pełni w trakcie ziemskiej podróży…

A to nie zawsze
jest jednoznaczne z wygodą i komfortem, podążaniem utartymi
ścieżkami wyznaczonymi przez innych… Racjonalny umysł uwielbia
komfort i stałość, a Twoja głębia tymczasem, pragnie prawdy
serca… Gdy zapominasz o tej prawdzie pojawiają się trudne, czasem
bolesne doświadczenia. I one przychodzą tylko po to, by zwrócić
twoją uwagę na miejsca, aspekty w życiu, gdzie nie jesteś
zestrojony ze swoim potencjałem….

Można by
powiedzieć, że trudno znaleźć człowieka, który jest w pełni w
harmonii ze swoim wnętrzem, człowieka, którego życie zewnętrzne
jest pełną ekspresją potencjału duszy.

Ale jednak jeśli sami dotknęliśmy prawdy w sobie to widzimy wokół siebie tych, którzy mają odwagę przyjmować z pokorą życiowe lekcje i wychodzić z nich silniejszymi i pełniejszymi…

I
miarą skuteczności tego działania nie jest zewnętrzny
sukces, jakby oczekiwał umysł To raczej poprzez błysk w oku i
roztaczaną aurę autentyczności ich rozpoznajemy…

Życie dąży do ciągłego rozwoju, wskazuje nam miejsca, z ukrytym potencjałem, którymi w danym tu i teraz należy się zająć...

I nawet jeśli w
danej chwili jakieś wydarzenie wydaje się być „złośliwością
losu” to często, gdy na nie patrzymy z perspektywy czasu,
dostrzegamy ogromną mądrość tegoż losu właśnie…

Większą mądrością i dojrzałością z naszej strony byłoby zaufać, że to co trudne, a co właśnie się wydarza jest dla nas dobre. Może niewygodne, niełatwe, ale dobre… Jest zaproszeniem do zmiany, która może nas wynieść na wyższe poziomy świadomości, doświadczenia pełni… I tylko nasza decyzja o wzięciu odpowiedzialności za to co się wydarza, sprawia, że korzystamy z lekcji… Jeśli wybieramy być ofiarą (świadomie lub nie), najprawddpodomniej nie zauważymy szansy jaką daje nam los…

W mojej osobistej
podróży do siebie był taki moment, kiedy czułam, że całkowicie
się rozpadam. Doświadczałam w owym czasie ogromnego lęku… Nie
widziałam w swoim życiu wówczas nic dobrego i lekkiego… Nie
wierzyłam, że kiedyś może być inaczej, że prosta radość życia
zawita znów do mojej codzienności. Moje ciało trzęsło się od
środka. Drżenie komórek budziło ciało z zamrożenia i zapraszało
do żywotności… Zaczynałam wówczas podróż w kierunku
terapeutycznej pracy z ciałem i nie wiedziałam jeszcze, że to
drżenie właśnie jest naturalnym procesem, który uwalnia
zgromadzony stres/traumę z komórek.

Był to moment,
gdy rozpoczynałam roczny kurs Body Psychoterapy Training… W dniu
rozpoczęcia kursu byłam roztrzęsiona i niepewna czy w tym stanie
mogę podjąć tę podróż… Jednocześnie wiedziałam, że
pragnę poznawać siebie i uczyć się jak pracować z innymi poprzez
głęboki kontakt z ciałem.

W tej niepewności zadzwoniłam do nauczycielki, która prowadziła kurs i opowiedziałam jej o swoim stanie i wątpliwościach. Rozmowa trwała dość długo, jednak do dziś pamiętam jej słowa: „Duży lęk zapowiada dużą zmianę.” I rzeczywiście, rozpoczęła się wówczas moja najgłębsza transformacja…

W ten sposób weszłam w okres – trwając kilka lat – które mogłabym określić jednym słowem „indywiduacja.” Więcej o tym procesie napiszę w kolejnym wpisie.

Teraz jednak
chciałam na chwilę wrócić do pracy z ciałem.

Gdy byłam w tak
dużym lęku, dla umysłu całkowicie irracjonalnym, nic mi nie
przynosiło ulgi na dłużej…

Medytowałam wówczas, korzystałam z psychoterapii, prowadziłam dziennik, nawet sięgnęłam po ziołowe leki uspokajające… A niepokój trwał… No i pierwszy weekend mojego kursu przyniósł niespodziewaną ulgę. Pracowaliśmy akurat z budzeniem świadomości ciała, a w szczególności świadomości centrum oraz integrowaniem całego ciała (czyli budowaniem wewnętrznych połączeń tam, gdzie ich brakowało). I to właśnie w ciele znalazłam oparcie i rozluźnienie, którego nie potrafił dać mi racjonalny umysł. Gdy swoją świadomość przeniosłam do brzucha, poczułam, że tam jest i zawsze było bezpiecznie, że to właśnie tam było oparcie, którego szukałam na zewnątrz…

Gdy odnalazłam bezpieczne miejsce w moim własnym centrum emocje, które zdominowały moje życie w trakcie ostatnich tygodni, przestały mnie przytłaczać.

To było spektakularne doświadczenie weekendowej pracy z ciałem, która sprawiła, że mój lęk w 80% został zastąpiony przez spokój. Oczywiście po warsztatowym weekendzie trudne emocje nie znikły tak od razu, natomiast doświadczyłam w praktyce jak kontakt z ciałem pozwala mieścić w sobie to, co trudne. Jedno doświadczenie dało mi nowy wzorzec, do którego nauczyłam się powracać zawsze kiedy potrzebuję odnaleźć spokój.

I tak właśnie w praktyce kryzysowa sytuacja stała się dla mnie się impulsem do rozwoju i przekroczenia siebie.

Każdy z nas ma w sobie moc transformacji tego co trudne dzięki wewnętrznej mocy, która jest dużo większa niż nam się wydaje!

Jeśli
podejmujemy decyzję, że nie chcemy cierpieć dłużej i być
bezsilnymi ofiarami sytuacji Życie zawsze podsunie nam metody,
książki, nauczycieli, terapeutów, którzy pokażą nam drogę do
swojej mocy. Oczywiście oni nie przejdą tej drogi za nas 😉 To do
nas należy odpowiedzialność za odrobienie swojej lekcji.

Często zdarza mi się słyszeć podczas rozmów od osób w kryzysie, że w końcu trafię na lekarza, terapeutę, szamana etc., który rozwiąże mój problem (czytaj: zabierze ode mnie to, co boli -może to być ból fizyczny, psychiczny, trudna sytuacja życiowa etc…). Jeśli mamy takie oczekiwania to zdarza się, że pojawia się pomoc, która przynosi jedynie chwilową ulgą.

Ale jeśli nie jesteśmy gotowi zajrzeć do źródła problemu, dotknąć swojego bólu, słabości, ciemności to nie będzie transformacji na wyższy poziom świadomości. Problem będzie powracał do nas w różnych przebraniach, postaciach…

I nie ze złośliwości tylko z miłości.

Bo naturalną potrzebą życia jest integracja i rozwój. A rozwój i odnajdowanie mocy płyną ze spotkania z tym co trudne, a nie z unikania i szukania odpowiedzialności na zewnątrz. Właśnie po to doświadczamy kryzysów – by się rozwijać, by odkryć w sobie pokłady ogromnej mocy i zasoby, o jakich nam się nawet nie śniło.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy

Pragnienia…

Pragnienia… Jest to słowo, z którym się coraz bardziej zaprzyjaźniam. Jeszcze nie tak dawno, było dla mnie trochę egzotyczne. Miałam oczywiście pragnienia. Ale brakowało im kolorów i nuty szaleństwa... Pragnienia zwykłe, codzienne, bezpieczne… Czyli takie, które są do...

Powięź- nieskończona sieć

Czym jest powięź? Czym są mięśnie i kości wiemy wszyscy - uczyliśmy się tego w szkole :). Jeszcze kilka -kilkanaście lat temu ruch i funkcjonowanie organizmu były postrzegane właśnie poprzez pryzmat pracy mięśni i kości. Dziś coraz częściej, gdy chcemy poznać...

Przyjemność – tęsknota współczesnego człowieka

Gdy zaczęłam pisać ten tekst uświadomiłam sobie, że doświadczenie przyjemności i rozluźnienie jest tym, za czym najbardziej tęsknimy w dzisiejszym świecie pełnym stresu i pośpiechu... I tak rzadko sobie na nie pozwalamy... Życie w przepływie wydaje się być stanem...

Medytacja w codziennym życiu

Medytacja kusi nas obietnicą spokojnego umysłu i harmonii wewnętrznej. Dla mnie jest czymś zacznie więcej: drogą poznania i odkrywania siebie. Odkrywania swojego potencjału, pragnień, tęsknot, ale również wszystkich ograniczeń. Jest doskonałym narzędziem na drodze...